Mój osobisty sparing szaleństwa z rozsądkiem na ringu życia. Sędzia - komentator: Fidelis Lupus.
Blog > Komentarze do wpisu

#32. Zapotrzebowanie na uśmiech

Sobota, czyli znów trzeba złapać za ścierę. Wypieściłam kuchnię i łazieneczkę, pucu pucu pucu.. ;) Może to jakieś przedziwne zboczenie i trzeba dzwonić po pogotowie, ale  jestem skłonna rzec, że.. sprawiło mi to przyjemność! Bądź co bądź kafelki nie jęczą, że ryż jest rozgotowany, czy inne wydziwianie.

Będąc na zakupach doświadczyłam czegoś, co od kilku lat w ogóle nie miało miejsca. Wchodząc do molocha zawsze trza było się zmierzyć z tymi kasjerkami, one zawsze takie obojętne, mówią jak automat. Z całym szacunkiem, nic ją to nie kosztuje, by się do mnie od-uśmiechnąć. Próbuję je tym zarazić i od kasy odchodzę z wrażeniem, że jestem jakaś dziwna. Bo stać mnie jeszcze na miły gest. Jeszcze w małych, osiedlowych sklepikach to jak cię mogę, bo się klienci z ekspedientkami znają, ale wejdź człowieku do Oszą, Biedry.. ja dziś weszłam i naprawdę pan Chyba Nowy mnie miło zaskoczył, bo z chęcią wymienił ze mną kilka zdań, pouśmiechał się, a nawet życzył mi miłego dnia. Miło ;)

Człowiek czasem szuka choćby iskierki dobroci w tych styranych ludziach. Życie naprawdę jest łatwiejsze, kiedy człowiek nabiera- choćby troszkę- optymizmu. Nakleja uśmiech na dziób i idzie zarażać uśmiechem obcych. Ja bynajmniej bardzo to doceniam. Taką wrażliwość na uśmiech. A przecież nocere facile est, prodesse difficile*

 

Od południa czuję dzisiaj.. jakąś lekkość. Tak mi kurka fajno, emituję wszystkim tę fajność, ufajniajcie się ze mną ;)

A właśnie, się troszkę pośmiałam dzisiaj, bo będąc na psim spacerku dopadły mnie trzy dziewczynki. Takie małe przylepy, wzięły kamyczka i zabawiały moją psinkę. Się tylu rzeczy można dowiedzieć o tych małych człowieczkach, są niesamowicie otwarte. Nie czują tej obawy przed bezpośredniością. Jestem z nimi na Ty ;)

- A mój brat sobie sam tu robił kolczyka, wiesz?

- A tutaj też sobie zrobisz kolczyka?

- A ona ma łaskotki tam!

- A ty masz?

*gili gili gili*

- Ej, teraz ja miałam rzucać!

Do domku wróciłam naładowana pozytywną energią.

 

A teraz, Drogie Panie, jedziemy z kawką! Przepis jest banalny:

Dla trzech osób potrzebne będą:


ZIMNE mleko - 2 szklanki;

wrzątek - 1/2 szklanki;

cukier - 4 łyżeczki;

kawa zbożowa - 4 łyżeczki;

lód - 7 kostek;

syrop/alkohol -  2 łyżeczki.

 


1. Zagotować pół szklanki wody

2. Do pustej szklanki wsypać 4 płaskie łyżeczki kawy rozpuszczalnej (polecam NESCAFE SENSAZIONE CREME, bo robi się perfekcyjna pianka, jak u baristy), 4 łyżeczki cukru (używam trzcinowego, bo nadaje smaczku).

3. Dolewamy wrzątek, całość ma zajmować pół szklanki

4.Do pojemnika wlewamy zawartość szklanki, 2 szklanki zimnego mleka, 7 kostek lodu i 2 łyżeczki syropu/alkoholu

5.Miksować aż do kompletnego utarcia lodu.

6. Rozkoszować się trzy centymetrową pianką i kremowym smakiem kawusi. No bomba ;)

A do zdjęcia Mama podrzuciła jeszcze kawałek ciacha, powiem szczerze, że w kwestii smaku ma się czym chwalić..

kawunia

 

 

*Szkodzić łatwo, być pożytecznym trudno 

sobota, 31 sierpnia 2013, fidelis_lupus
VIVERE EST MILITARE, SED DUM SPIRO, SPERO.

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
7q7
2013/08/31 22:03:44
dziękuję za to okazanie dobroci ..-:) znaczy przepis na dobrą kawę ..-:)
-
veni23
2013/08/31 22:09:18
oj, a ja od miesiąca znów na odwyku od kawy ... chlip. ;)
-
fidelis_lupus
2013/08/31 22:10:18
7q7:
A na zdrówko ;)
-
fidelis_lupus
2013/08/31 22:11:31
Veni:
Kurcze, to ze zbożówki jest, może ta się jakoś nagiąć zasady?
-
fidelis_lupus
2013/08/31 22:12:17
*Da się
-
veni23
2013/09/01 10:06:58
ee, zbożówka zbożówką, ale mleko .. tu jest największy problem, sama kawa jeszcze by uszła ;)
-
fidelis_lupus
2013/09/01 13:31:29
No masz no, w tym przypadku bez mleka ani rusz ;(
Ja zawsze cierpię razem z tymi, co mają uczulenie na laktozę, no bo jak to tak żyć bez mleka? Potworność, no.
Gadaj szybko, co cię podkusiło do rezygnacji z płynu tak powszechnie urzekającego ludzkie i nieludzkie podniebienie?
-
nuxy
2013/09/02 08:56:51
o o o ja też jestem takim dziwakiem który się do wszystkich uśmiecha i czaruje słowami tak rzadkimi jak "dziękuję" czy "proszę". Zimno mi się robi kiedy stoję w sklepowej kolejce i osoba przede mną mówi w powietrze: paczkę ciastek i dwie bułki. bez słowa wręcza pieniądz, odbiera resztę i zakup, i wychodzi. Nie mogłabym tak się zachować! Jak pracowałam z drugiej strony lady też nieraz uśmiech ratował sytuację kiedy np. trafił się narzekający klient. Taki prosty gest, a jak pomaga! :) pozdrawiam!
-
fidelis_lupus
2013/09/02 16:52:14
Nuxy:
A no właśnie, troszkę uśmiechu zabarwia relacje- nawet między obcymi ludźmi ;) Ale wiesz, ja lubię to moje "dziwaczenie" serdecznością.. taki ze mnie kosmita ;))
-
2013/09/02 22:50:39
uśmiechnęłam się przy czytaniu o uśmiechaniu się;-)

ja z uporem maniaka jestem nieziemsko grzeczna, miła i uśmiechnięta wobec wszelkich kasjerów i sprzedawców. i wiesz co? odpowiadają! i to superczęsto. czasem jest nawet tak, że baba burczy na wszystkich i jest nie do życia, a na kilka rzuconych mimo wszystko dobrych słów i życzenia miłego dnia mięknie i się nawet nieraz uśmiecha!

nie można się poddawać!:-)
-
fidelis_lupus
2013/09/02 23:52:10
Wiem wiem, jak troszkę pochacham się to tu to tam, to może uda mi się zmienić świat (albo przylepią mi plakietkę na czoło - weird ;)) )
Mam tylko nadzieję, że ten Chyba Nowy pan z czasem się nie złamie i nie zacznie psioczyć jak te starsze kasjerki "EHHH.. a drobniej nie ma?"
-
2013/09/03 11:49:28
walcz o Nowego Pana! utwierdzaj go w przekonaniu, że warto!

a jak przylepią Ci plakietkę, to się umówimy na kawę i będziemy sobie siedziały tak we dwie z plakietkami:D
-
fidelis_lupus
2013/09/03 13:28:51
Aż mam teraz ochotę pójść do sklepu i się pouśmiechać do Nowego Pana ;))
O, cieszę się, FluffyCat, że nie masz nic przeciwko plakietkowym czołom! :))
-
2013/09/03 13:38:22
już tyle osób mi mówiło, że mam nie po kolei w główce albo podejrzenie adhd, że już mnie nic nie ruszy;-) w gruncie rzeczy uważam, że plakietki są fajne;-) wyróżniają z tłumu!:D
-
fidelis_lupus
2013/09/03 23:48:09
No to ustalone, zamiast się z tym kryć trzeba hardo iść przed siebie i głosić prawdę - dziwne jest piękne! ;))
-
Gość: XimsaM, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/09/04 11:56:18
Witam.
Zasadniczo już nie pamiętam kiedy pisałyśmy razem. Ostatnio troszkę zaniedbałam swojego prywatnego bloga i tego z opowiadaniem. Niestety nie mam za dużo czasu na prowadzenie ich.
Jeżeli kiedyś znałam Cię jako Shiroi Ookami, to znaczy, że również prowadziłaś jakiegoś fanficka... Muszę zerknąć na swojego bloga. Już nic nie pamiętam. .__.
No cóż.. W każdym bądź razie miło mi, że mogę z Tobą porozmawiać. Chciałam zapytać co skłoniło Cię do zapisania adresu mojego prywatnego bloga? Zasadniczo nikomu go nie podaję z oczywistej przyczyny.

Pozdrawiam
XimsaM
-
2013/09/05 22:15:27
I ja z tych uśmiechniętych jestem, ale czasem cycki opadają, kasjerki w hipermarkecie to jedno, zdecydowanie gorszy gatunek to ekspedientki osiedlowego "Społem". Zawsze, ale to zawsze psuły mi humor i one to z uśmiechem robiły często ;P Np. uśmiechały się widząc, że przebierasz już nogami przy ladzie (rano, gdy wszyscy śpieszą się do pracy), zagryzały bułę, popijały kawkę, ponownie rzucały uśmiech i krzyczały wgłąb zaplecza "Halinka! A jak ta córka Zosi, urodziła już?". Sprzedawca nasz pannnnn! No i lekarze jeszcze często tak traktują człowieka jak te kasjerki w tesco. Zawsze wchodzę z uśmiechem, puszczam jakiś żart, a niejednokrotnie odpowiada mi głucha cisza, albo wręcz karcące spojrzenie :/ Ludzie lubią utrudniać sobie życie.
-
fidelis_lupus
2013/09/06 00:55:37
A żebyś wiedziała, że tak kurczę jest. Następnym razem Kropko, jak wylukasz jakąś zołzę, to zbieramy się kupą i robimy rebel - i wyjazd ze złośliwymi babskami. Nie ma co się cackać! ;)
~~~~~~~~~~